|
Rozmowa z Michałem Podurgielem – dyrektorem firmy FMB
Gratulujemy nagrody Eurocertyfikatu. Rozumiem, że niebawem firma FMB stanie się liderem rynku budowlanego w Białymstoku.
MP: Nas satysfakcjonuje miejsce w pierwszej piątce (śmiech). Nie mamy aż takich ambicji wzrostowych, przynajmniej na razie.
Dlaczego? Ta odpowiedź nie jest typowa.
MP: Odpowiedź jest nietypowa ponieważ firma FMB też typową nie jest. Oczywiście – wykonujemy cały wachlarz usług budowlanych. Rynek przepełniony jest fachowcami od wszystkiego i firmami zabiegającymi o zlecenia za wszelką cenę. My postawiliśmy sami sobie największe wymagania. Chcemy być dumni z naszej pracy i mieć pewność, że oddaliśmy Klientowi budynek, który zrealizowaliśmy tak, jakby był przeznaczony dla nas samych. Stawiamy na jakość, kompetencje i fachowy zespół.
Czy idzie za tym odpowiednia cena?
Na to pytanie nie udzielę Panu odpowiedzi wprost. Po pierwsze – jakość nie ma ceny. Po drugie – wygraliśmy szereg postępowań przetargowych, gdzie cena stanowiła ważne kryterium. Wiemy jak rzetelnie skalkulować naszą pracę. A że w przypadku inwestycji budowlanej ważna jest odpowiedzialność – nie możemy dopuścić do sytuacji, kiedy rezygnujemy z jakości, kompetentnego nadzoru, bezpieczeństwa – tylko po to by zlecenie pozyskać. Ryzykowalibyśmy opinię – to jest dla nas zbyt ważne.
Udaje się utrzymać opinię?
Oczywiście. Chociaż jesteśmy stosunkowo młodą firmą – możemy poszczycić się bardzo niskim i stale spadającym procentem reklamacji. Większość potencjalnych pomyłek wyłapywana jest na placu budowy – jak nie przez kierownika to przez naszego Inspektora Nadzoru (Kierownika kontraktu). Wielu niespodzianek da się uniknąć, o ile zauważy się wystarczająco wcześnie – na etapie budowy. Jako jedyna firma w regionie opracowaliśmy i wdrożyliśmy własny Program Kontroli Jakości. ISO 9001 oczywiście też. Nam zależało jednak na stworzeniu procedur nadzoru nad inwestycją – ona jest procesem, który nie toleruje pomyłek. Jak w łańcuchu o jednym słabym ogniwie – przez nie potrafi pęknąć łańcuch. Liczymy, że nasi dotychczasowi Klienci przekonają nowych.
A jak się Państwo zapatrujecie na trudne inwestycje? Czy te też należy omijać?
Boże Broń! Pod tym względem zgadzam się ze zdaniem jednego z naszych kierowników. Mówił, że jeżdżenie po placu budowy rowerem (ze względu na znaczne odległości) i komunikowanie się z zespołem za pomocą walkie-talkie (trudno porozmawiać na dystansie 500 m) jest jak zabawa – czuje się chłopcem i dobrze bawi w pracy. Staramy się tak podchodzić do pracy – wyzwania nas mobilizują. Proszę wyobrazić sobie plac budowy przykryty ogrzewanymi i oświetlanymi namiotami – taką inwestycję prowadziliśmy na przejściu granicznym w Kuźnicy. Albo własny generator prądu na ropę – to przerabialiśmy w Gołdapi. Nic nas nie zadziwi. Niestabilne podłoże, ogrzewanie parowe – mówię cały czas o zrealizowanych przez nas inwestycjach. To są najciekawsze elementy pracy – prawdziwe wyzwanie dla inżynierów. Tego się nie boimy – nasz zespół jest zaprawiony na placu boju i głodny sukcesów.
Dziękujemy za poświęcony czas. Czego mamy Panu życzyć?
MP: Myślę, że najlepiej byłoby gdybyśmy wszyscy życzyli sobie rzetelności i wiarygodności. Budownictwo to specyficzna branża – obarczona wielką i długoletnią odpowiedzialnością. Tu nie ma miejsca na półśrodki. Firma FMB chce wprowadzić w życie nową jakość pracy firmy budowlanej. Wierzymy, że nam się uda, mało tego – jesteśmy pewni, że wszyscy to z czasem docenią.
|

Michał Podurgiel - dyrektor naczelny i członek zarządu Firmy FMB
|